Czy Mario Draghi wpłynie na eurodolara?

W zeszłym tygodniu mieliśmy dwa wydarzenia, które kształtowały zachowanie się EURUSD. Najpierw zapiski FOMC, które okazały się dosyć jastrzębie. Wnioski o potrzebie zacieśniania polityki monetarnej wsparły w środę dolara. Amerykańska waluta zresztą od kilku dni stawała się silniejsza, odbijając kurs głównej pary walutowej od oporu na poziomie 1,25. W czwartek z kolei spłynęły „minutki” EBC, które miały raczej gołębi ton. Stwierdzono m.in., że utrzymywanie luźnej polityki pieniężnej jest wciąż zasadne, ponadto nie ma potrzeby zmiany komunikacji banku z rynkiem. Mimo wszystko euro zaczęło rosnąć w stosunku do dolara. Na dzień dzisiejszy kurs EURUSD wynosi ok 1,23 – poruszamy się w związku z tym w konsolidacji w zakresie 1,22-1,25.

Rodzimi inwestorzy z pewnością wyczekiwali na zapisy z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Stwierdzono, że wciąż presja inflacyjna jest ograniczona, podtrzymano również chęć utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie, przez najbliższy czas.

W dniu dzisieszym obserwujemy raczej niewielki ruch na złotym, w stosunku do głównych walut. Po zeszłotygodniowych wzrostach na EURPLN obecnie znajdujemy się w okolicy 4,1650. Od rana dolar nieznacznie traci do złotego. USDPLN notowany jest na poziomie poniżej 3,38. Kurs CHFPLN sukcesywnie rośnie od ok. miesiąca – na chwilę obecną znajduje się w okolicy 3,62. W zeszłym tygodniu ponownie naruszona została linia trendu spadkowego, rozpoczętego pod koniec 2016 roku. Związane jest to między innymi z ostatnim zwiększonym ryzykiem na rynku. Wzrósł również kurs GBPPLN, gdzie w zeszłym tygodniu funt kosztował jeszcze ok. 4,66 PLN, a obecnie przebił poziom 4,74.

W poniedziałek kalendarz makroekonomiczny świeci pustkami. Z perspektywy rynków najważniejszym będzie wystąpienie szefa EBC – Mario Draghiego. Wyczekując na to wydarzenie kurs EURUSD rośnie, zobaczymy jednak jak wypowiedź wpłynie na dalsze zachowanie się tej pary walutowej. Oprócz tego warto zwrócić uwagę również na wystąpienie szefa FED z St. Louis (James Bullard). Z amerykańskiego rynku spłyną ponadto dane o styczniowej sprzedaży nowych domów.

Udostępnij post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin